poniedziałek, 18 maja 2015

Vespertillo

Wyspa Bolko
Za młodu mistyczne miejsce. Wtedy jeszcze nie znałem nawet tego słowa. Towarzyszyło mi jednak już wtedy to uczucie, które później utożsamiałem z tym słowem. Rzut beretem do domu. Lecz trzeba było się przedostać przez most nad Odrą by do niej dotrzeć. A przez most nie wolno było przechodzić. Mama nie pozwalała. Ale to przecież oczywiste, że nikt całkowicie się nie słuchał rodziców. Szczególnie gdy na takie wspaniałe pomysły, jak eksploracja nieznanego, wpadało się z kolegami z domów naprzeciwko. Spacery z rodzicami to nie to samo. Trzeba się słuchać i ta pewność, że nic się nie stanie. Tata jest w pobliżu. Lecz takie małe bajtle prześcigały się w wynajdowaniu pomysłów na „sprawdzenie swej odwagi”. Rajd przez most kolejowy pod ostrzałem solą z wiatrówki przez SOK. Wyprawy w najmroczniejsze zakamarki Wyspy Bolko. Wypad na jabłka, śliwki i inne do sąsiada… on też miał wiatrówkę i trochę mniej poukładane w głowie. Ilu dzieciaków i dni spędzonych za młodu na dworze tyle głupich – choć czasem też genialnych – pomysłów.
Jednak ta wyspa miała w sobie coś innego. Do powodzi w 1997 roku i parę lat później gdy była bardzo zaniedbana niosła ze sobą jakąś niepewność. Szczególnie gdy zapędzaliśmy się w obszary mniej znane, lub uczęszczane przez „zwykłych” ludzi. Teraz dużo się tam zmieniło a samo Bolko jak niegdyś opustoszałe, teraz po rewitalizacji jest oblegane przez opolan i nie tylko. 
Mi jednak nadal gdy zapuszczam się w owite niegdyś tajemnicą miejsca powraca to uczucie z dzieciństwa. Po wielu latach odczułem lekko szczyptę tego mistycyzmu zawartą w filmie Christophera Nolana – Batman Begins. Od tego czasu, gdy znajduje się w tych miejscach, wraz z muzyką z filmu tworzą jedną całość. 




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza